Masz pytania? Napisz do nas!
X
  • Niedawno rząd zapowiedział start nowego programu Mój Prąd. Zakłada on dopłatę do instalacji montażu paneli fotowoltaicznych w gospodarstwach domowych. Sprawdź, co musisz o nim wiedzieć, zanim wejdzie w życie. Założenia programu Mój Prąd Jak możemy przeczytać na stronie gov.pl, program Mój Prąd ma trzy podstawowe założenia. Wsparcie programu Czyste powietrze – program ma wspomóc gospodarstwa domowe w wymianie starych pieców i kotłów na nowe oraz w przeprowadzeniu termomodernizacji. Działania te mają przełożyć się na lepszą jakość powietrza w Polsce. Obniżenie rachunków za prąd – poprzez zmianę sposobu dostawy i poboru energii na energię odnawialną rachunki za prąd mają być niższe. Spełnienie wymogów Unii Europejskiej – UE nałożyła na kraje członkowskie restrykcyjne wymogi dotyczące ograniczenia zanieczyszczenia powietrza i redukcji emisji dwutlenku węgla. Ograniczenie zużycia węgla ma w tym pomóc. Program ma przyczynić się do zwiększenia produkcji energii elektrycznej z paneli fotowoltaicznych. Dofinansowanie do montażu wynosi do 50 proc. kosztów instalacji, ale kwota ta nie może przekroczyć 5000 zł. Kto może skorzystać z dopłaty? Z programu Mój Prąd mogą skorzystać gospodarstwa domowe, w których dokonano zakupu i montażu paneli fotowoltaicznych. Wniosek o dofinansowanie może złożyć tylko osoba fizyczna. Montaż nie może być ukończony przed ogłoszeniem naboru, ale powinien być zakończony w momencie składania wniosku. Do programu nie mogą przystąpić osoby, które już posiadają panel fotowoltaiczny i ci, którzy rozpoczęli inwestycję przed 23 lipca 2019 roku. Jeśli ktoś jest w trakcie inwestycji w ramach innego programu, również nie może ubiegać się o dofinansowanie w ramach programu Mój Prąd. Dofinansowanie udzielane jest tylko na nowe urządzenia. Jak i kiedy złożyć wniosek? Wniosek można składać na trzy sposoby: tradycyjną pocztą, pocztą elektroniczną, osobiście w placówce Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Formularz zostanie udostępniony przed uruchomieniem programu na oficjalnej stronie NFOŚiGW. Do wniosku trzeba załączyć odpowiednie dokumenty: fakturę za zakup i montaż instalacji PV, dowód zapłaty faktury, dokument potwierdzający instalację licznika dwukierunkowego. Data składania wniosków nie została jeszcze określona. Rząd planuje ogłosić nabór na przełomie sierpnia i września 2019 roku.
  • Przepisy w sprawie inteligentnych liczników są ciągle nieuregulowane, chociaż polskie spółki energetyczne stają przed coraz większymi wyzwaniami. Do sieci masowo przyłączane są nowe źródła energetyczne, co wymusza na dystrybutorach wypracowanie nowych rozwiązań. Chodzi już nie tylko o inteligentne liczniki, ale także o inteligentne sieci energetyczne. Nowe wyzwania Zmiany w systemach są nieuniknione. Podłączamy do sieci coraz więcej źródeł pozyskiwania energii, chociaż obecne rozwiązanie nie usprawniają zarządzania energią rozproszoną. Tyczy się to przede wszystkim odnawialnych źródeł energii. Konieczna jest zatem budowa nowej infrastruktury, dzięki której szeroko rozumiane zarządzanie energią stanie się wydajniejsze. Nowy system powinien integrować pracę licznych urządzeń, m.in. inteligentnego opomiarowania AMI i łączników sterowanych zdalnie. Krok w stronę smart Pierwsze zmiany w systemach sieci energetycznych można zauważyć po inwestycjach w inteligentne liczniki. Ich największą zaletą jest możliwość zdalnego odczytu. Potrzebę zdalnej obsługi wymusza niejako liczba punktów pomiarowych, która stale rośnie. Inteligentne liczniki wiążą się z korzyściami nie tylko dla dostawców. Dzięki nim odbiorcy mogą sprawniej zarządzać zużyciem energii elektrycznej. Uzyskują bowiem dostęp do danych, których wcześniej nie mogli sprawdzić. Dodatkowo instalacja inteligentnych liczników zmniejsza koszty odczytu i zapewnia szybszą reakcję w przypadku awarii. Inteligentne sieci – co poza licznikami? Inteligentne liczniki to tylko pierwszy krok w stronę stworzenia inteligentnych sieci. Zmiany wymagają długofalowych działań, które są niestety dość kosztowne. Projekt Energi, który zakłada wdrożenie inteligentnej sieci tylko na ¼ powierzchni kraju, kosztuje prawie 241 mln zł. Modernizacja ta jest przeprowadzana dzięki pomocy funduszy unijnych. Ministerstwo Środowiska planuje rozdysponować w sumie miliard złotych na Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko. Do wydajnego funkcjonowania smart grid, czyli inteligentnej sieci, konieczne są także rozwiązania usprawniające komunikację cyfrową. Bieżąca kontrola parametrów sieci nie może być możliwa bez najwyższej jakości łączności. Komunikacja – kolejny problem Działania w celu polepszenia jakości komunikacji, aby sieć była w stanie wykorzystać inteligentne rozwiązania w pełni, zostały już podjęte przez niektóre spółki. Obejmują one inwestycję m.in.  w łączność bezprzewodową LTE 450. Specjaliści podkreślają, że dzięki temu praca dyspozytorów będzie sprawniejsza, koszty lokalizowania awarii staną się niższe, a odbiorcy będą mogli korzystać z inteligentnych urządzeń. Prawo energetyczne ciągle niejasne? Nowelizacja prawa energetycznego ciągle trwa, a nowe przepisy nie są jeszcze znane. Wiadomo jednak, że do 2027 r. inteligentne liczniki mają pojawić się u 80% gospodarstw domowych.
  • W czerwcu tego roku świat obiegła informacja o zjawisku blackout, które miało miało miejsce w Argentynie. Problemy z energią elektryczną wystąpiły też na terenach Urugwaju, Brazylii, Chile i Paragwaju, a przyczyny nie od razu były znane. Czym jest blackout i czy grozi on Polsce? Dlaczego Argentyna została sparaliżowana na 12 godzin? O tym w naszym artykule. Blackout – co to jest? Blackout to awaria sieci energetycznej, która charakteryzuje się występowaniem na dużym obszarze. Oznacza to, że awaria zasilania np. na jednym osiedlu nie jest jeszcze blackoutem. Blackout musi objąć duży teren – miasto, kraj itp. Każdy ma inną przyczynę, ale najczęściej blackout jest wynikiem nałożenia się na siebie kilku losowych zdarzeń. Blackout w Argentynie: przebieg i przyczyny 16 czerwca w Argentynie wystąpił blackout. Awaria zaczęła się ok. godziny 7.00 rano i szybko dotknęła również kraje sąsiednie. Były to tereny należące do Urugwaju, Paragwaju, Brazylii i Chile. Szacuje się, że blackout dotknął 55 milionów mieszkańców. Awaria sprawiła, że wstrzymane zostały dostawy wody i kursowanie pociągów. Miasta spowite były w ciemności, a wszystkie urządzenia wymagające elektryczności nie działały lub nie mogły zostać naładowane. Awaria trwała w sumie 12 godzin, chociaż jeszcze przed południem wznowiono dostawy prądu w części Argentyny. Początkowo przypuszczano, że awaria może być skutkiem nawet ataku cyberprzestępców, jednak dziś wiadomo już, że to nieprawda. Blackout zaczął się od zwarcia linii przesyłowej, która łączyła dwie ogromne elektrownie wodne ze stołecznym regionem Buenos Aires. System został przeciążony, ponieważ do zwarcia doszło, gdy inna kluczowa linia napięcia była nieczynna (z powodu remontu). Wśród przyczyn blackoutu wymienia się także błąd operacyjny. Czy blackout grozi Polsce? Awaria w Argentynie jest przykładem tego, że do blackout może dojść wszędzie. Wystarczy, że ktoś  popełni gdzieś błąd, a inne czynniki nałożą się na siebie. Warto jednak podkreślić, że rzadko dochodzi do analogicznych sytuacji i to na taką skalę.  Potencjalny blackout w Polsce mógłby być następstwem czegoś zupełnie innego. Eksperci przypominają lato 2015 roku, gdy w trakcie upałów doszło do blackoutu. Powodem był brak zapasów energetycznych połączony z nagłym wzrostem zapotrzebowania na energię. Sytuacja ta może się niestety powtórzyć, jeśli nie będziemy dysponowali nadwyżką energetyczną. Jak podkreślają specjaliści, rozbudowa sieci przesyłowych, zmiany klimatyczne, powszechniejsze korzystanie z urządzeń klimatyzacyjnych, popyt na odnawialne źródła energii przyłączane do sieci – wszystko to może sprawić, że linia przesyłowa będzie przeciążona i dojdzie do blackoutu.
  • Klimatyzatory przynoszą dużą ulgę latem, jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że mogą w przyszłości stać się problemem. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że systemy energetyczne potrzebują magazynów zimna. Przyszłość klimatyzatorów MAE, czyli Międzynarodowa Agencja Energetyczna, udostępniła raport “Future of cooling”, który można przetłumaczyć jako “Przyszłość ochładzania”. Wynika z niego, że urządzenia klimatyzacyjne w samym 2016 roku pochłonęły ponad 2 tys. TWh energii elektrycznej na świecie. Dodatkowo wykorzystanie energii do chłodzenia wzrosło ponad trzykrotnie w latach 1990-2016. Aby zrozumieć skalę, o jakiej mowa, warto zapoznać się z kilkoma statystykami. W ciągu roku kupujemy około 135 mln sztuk urządzeń klimatyzacyjnych. W użyciu jest 1,6 mld urządzeń klimatyzacyjnych. Ponad połowa urządzeń klimatyzacyjnych działa w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Zużycie energii przez klimatyzatory w Stanach Zjednoczonych jest niemal takie samo jak zużycie energii w ciągu roku w całej Afryce. Wykorzystanie urządzeń klimatyzacyjnych wzrasta najdynamiczniej w Chinach. W 1990 roku roczne zużycie energii w tym celu wynosiło 6,6 TWh. W 2106 roku było to już 450 TWh. W 2016 roku zużycie energii elektrycznej przez klimatyzatory wynosiło aż za 10 proc. światowego zużycia. Zapotrzebowanie ciągle wzrasta Zapotrzebowanie na urządzenia klimatyzacyjne ciągle rośnie i w związku z tym zwiększa się też zapotrzebowanie na energię elektryczną, zwłaszcza w trakcie upałów. W niektórych krajach klimatyzacja odpowiada nawet za 70 proc. szczytowego zapotrzebowania w tym czasie. Klimatyzacja a odnawialne źródła energii Chociaż zużycie energetyczne urządzeń klimatyzacyjnych jest niepokojące, to dużą nadzieję dają odnawialne źródła energii, które bazują na energii słonecznej, np. panele fotowoltaiczne. Dlaczego? Klimatyzatory pobierają najwięcej energii w trakcie upałów. Elektrownie słoneczne produkują najwięcej energii również w trakcie upałów. Obra procesy się ze sobą pokrywają, dzięki czemu wysoki pobór energii urządzeń klimatyzacyjnych może być niezauważalny. To jednak duże uproszczenie, ponieważ przez dużą część roku elektrownie słoneczne produkują nadwyżkę energii, a zapotrzebowanie na chłodzenie nie kończy się wraz z zachodem słońca. Oznacza to, że systemy musiałyby utrzymywać duże ilości kosztownych mocy wytwórczych, które odpowiadałyby za wsparcie odnawialnych źródeł energii. MAE alarmuje więc, że konieczne jest wypracowanie systemowej produkcji chłodu. Obecnie prowadzone działania nie zmierzają jednak w tym kierunku.